,,Rodzina i jej wpływ na kształtowanie postaw dzieci i młodzieży”.

prelekcja dla rodziców

 

Na początku drogi rozwoju każdego człowieka stoi dom rodzinny. To pierwsze i najważniejsze środowisko rodzinne odgrywa rolę w rozwoju osobowości dziecka, jest prognozą nadziei na dobry los. Wszystkie inne, pozarodzinne środowiska pojawiają się później, ponadto gdy dziecko do nich trafia, ma już ukształtowane zręby osobowości w tym pierwotnym, rodzinnym środowisku, w którym emocje i uczucia stanowią wzmocnienie.

W wielu rodzinach ma miejsce niekorzystna sytuacja opiekuńczo-wychowawcza nieletnich, polegająca na braku systematycznej kontroli nad nimi, tolerowaniu późnych, nieuzasadnionych powrotów do domu, popełnianie drobnych wykroczeń i aktów niesubordynacji, niekonsekwencja w działaniach wychowawczych czy stawianie nadmiernych bądź minimalnych wymagań dzieciom. Nie bez znaczenia pozostaje wzorzec rodziców bądź opiekunów. Nie rzadko oni sami są negatywnym przykładem, przez co nieletni często nabiera nawyków sprzecznych z ogólnoprzyjętymi normami.

            Pogarszająca się sytuacja w oświacie, upadek autorytetu szkoły jako placówki wychowawczej wspomagającej w procesie wychowania młodzieży, brak moralnych autorytetów, brak możliwości w kierunku doskonalenia, brak rozwoju zainteresowań i umiejętności oraz brak motywacji do systematycznej i lepszej nauki, powoduje stawianie pytań o sens całokształtu perspektyw życiowych. W takiej sytuacji nauczyciele i wychowawcy spotykają się z narastającą agresją, frustracją i brakiem szacunku.

            Młodzież wkraczająca w trudny okres dojrzewania niejednokrotnie pozostawiona jest sama sobie, gdyż w wielu przypadkach nieletni nie mają z kim porozmawiać na różne tematy. Brak ciepła, miłości i odpowiedzialności rodzicielskiej powoduje, że młodzi ludzie szukają rozwiązań swoich problemów metodą prób i błędów. Wkraczając w świat dorosłych bardzo szybko nabierają wzorców na ogół negatywnych, nie akceptowanych społecznie. Czasami jest za późno, by wyeliminować z zachowania nieletniego nabyte negatywne przyzwyczajenia.

            Młodzież pozostawiona sama sobie ulega alienacji, czyli wyobcowaniu - z normalnie funkcjonującej rodziny przechodzi w grupy nieformalne. Spędzając bardzo dużo czasu w grupie rówieśniczej utożsamia się z nią, niejednokrotnie przyjmując i lekceważąc zasady moralne i normy współżycia społecznego. Grupa taka staje się azylem, a zarazem miejscem, w którym może swe potrzeby zaspokoić według własnego wyobrażenia. To minimum sprawia, że wielu młodych ludzi łamie prawo, sięga po alkohol, narkotyki czy też staje się grupą przestępczą.

            Z policyjnych raportów wynika, że młodzież coraz częściej sięga po marihuanę, haszysz, amfetaminę, heroinę czy LSD. Obserwuje się większe zainteresowanie dealerów młodzieżą szkolną oraz rozprowadzaniem narkotyków w szkołach i w ich pobliżu.

Moda na „branie” nasila się, a jednocześnie obniża się średnia wieku inicjacji narkotycznej. Większość społeczeństwa, a co za tym idzie rodzice, nie zdają sobie sprawy, że ich kilkunastoletnie dziecko może mieć kontakt z narkotykami. Zmienił się też „obraz narkomana”. Niekoniecznie musi wyglądać jak  włóczęga. Może to być śliczna, zadbana, nieraz z „dobrych rodzin” 15-, 16-latka, która, oprócz szminki i papierosów, nosi w torebce amfetaminę.

            Uzależnienie od używek powszechnie traktowane jest jako wynik wadliwego przystosowania człowieka do warunków, w jakich przychodzi mu żyć, do stresów, niepotrzebnych emocji i cierpienia, a narkomanię określa się również chorobą złej adaptacji. Młodzi ludzie w wieku szkolnym muszą opanować nowe role, jakie im stawia rodzina, rówieśnicy, szkoła i społeczeństwo. Temu procesowi towarzyszy „kryzys oparcia” ze strony rodziców. W wielu przypadkach nowe zadania stwarzają wiele trudności i obciążeń. Powoduje to napięcie w kontaktach z nauczycielami i kolegami, rodząc stres, apatię i bunt. Wtedy młodzież poszukuje własnych, nie narzuconych etosów i stylów życia. Przeżywa poczucie zagubienia, poszukuje sensu istnienia i wartości, które mogłaby uznać za swoje, bywa nieufna i samotna, odczuwa napięcie emocjonalne.

Psycholodzy i socjolodzy, wyjaśniając etymologię uzależnień, odwołują się do czynników społecznych i kulturowych. Zwracają uwagę na fakt, że alkoholizm i narkomania łączą się z kryzysem poczucia tożsamości i załamaniem systemu wartości. Luka ta pozwala wypełnić uczestnictwo w subkulturze alkoholowej czy narkomańskiej. Picie alkoholu i narkotyzowanie się, zwłaszcza w pierwszej fazie nałogu, to czynność społeczna. W pierwszej  fazie czynności tej nie wykonują samotnie, często funkcjonują w grupach o silnej więzi emocjonalnej, które posługują się własną symboliką i tworzą własne rytuały.

            Uzależnienie skorelowane jest z negatywnym obrazem siebie i niskim poziomem samoakceptacji. Ponadto osoby uzależnione wykazują trudności w nawiązaniu bliskich kontaktów z otoczeniem. Osoby te posiadają skłonności do przeżywania stanów lękowych, mają niską odporność na stresy. Alkoholizm czy narkomania stają się dla osób uzależnionych ucieczką od frustracji i trudnych emocji. Osoby te cechuje tendencja do poszukiwania ciągle nowych wrażeń.

Jednym z najważniejszych etapów realizacji pla­nów życiowych człowieka jest wykształcenie. Ono, bowiem wyznacza Jego miejsce w życiu, przyszłość, określa hierarchię najbardziej pożądanych wartości, podnosi prestiż społeczny jednostki w środowisku. Istotną rolę w wyborze drogi życiowej dziecka odgrywają rodzice. To oni w decydującym stopniu wpływają na wybór szkół. W swych planach często od­zwierciedlają własne, być może niespełnione marzenia.

Przynależność społeczna rodziców, ich wykształcenie, pochodzenie i tradycje rodzinne, styl życia członków rodziny tworzą zespół cech, które oddziałują na aspiracje edukacyjne rodzin. Warunki rodzinne stanowią podstawowe źródło doświadczeń, jakie zdobywa dziecko w pierwszych latach rozwoju. Zdaniem Z. Kwiecińskiego (1990) funkcjonuje zatem swoiste koło „kulturowej reprodukcji" wykształcenia i ukryty silny kon­flikt międzywarstwowy, w którym szansę awansu dzieci najmniej wykształ­conych rodziców są znacznie ograniczone.

Rodzina odgrywa więc bardzo istotną rolę w kształtowaniu motywacyj­nych i osobowościowych właściwości dziecka. Liczne badania wykazują, że obraz własnej osoby i samoocena jednostki kształtują się w istotnym stopniu w wyniku uogólnia­nia doświadczeń uzyskiwanych w życiu rodzinnym. W wychowaniu rodzin­nym, zamierzonym i niezamierzonym, następuje również przekazywanie wartości i kształtowanie postaw dziecka wobec życia.Tak więc rodzina poprzez kształtowanie osobowości i systemu wartości dziecka w znacznym stopniu decyduje o jego dążeniach życiowych, pre­ferowanych wzorach sukcesu życiowego. Ważną rolę w kształtowaniu szans zdobycia wiedzy i odpowiedniego przebiegu nauki szkolnej dzieci odgry­wają aspiracje edukacyjne. Aspiracje mogą być rozpatrywane jako efekt oddziaływań zewnętrznych bądź też jako wynik procesów dokonujących siew psychice jednostki (T. Lewowicki 1987).

Przedmiotem badań były aspiracje edukacyjne rodziców w odniesieniu do ich dzieci rozpoczynających naukę szkolną. Wyniki badań mogą się przyczynić do szerszego spojrzenia na wychowanie i kształcenie jako na zjawisko społeczne. Dostarczą też informacji o czynnikach wyznaczają­cych aspiracje edukacyjne rodziców. Problemy badawcze dotyczące ni­niejszej pracy sformułowano w postaci następujących pytań.

Problem trudności wychowawczych jest ciągle bardzo aktualny i otwar­ty, czego dowodem są liczne prace i wypowiedzi pedagogów oraz psycho­logów. Szybkie tempo życia w szkole w dobie komputeryzacji niesie ze sobą negatywne wartości. Zachodzące zmiany społeczne, a przede wszyst­kim warunki życia powodują trudne, dwuznaczne sytuacje w życiu co­dziennym dzieci i młodzieży. Poza tym dziecko ulega ciągłej ewolucji w zakresie rozwoju psychicznego i fizycznego, zaczyna dorastać i zdoby­wać coraz więcej doświadczeń.

Według Z. Putkiewicza trudności wychowawcze to wszelkiego rodzaju czynniki wewnętrzne i zewnętrzne utrudniające prawidłowe zachowanie się dziecka. Doprowadzaj ą one do zaburzeń niezgodnych z obowiązują­cymi normami współżycia społecznego i do zaburzeń poprawnych ukła­dów w stosunkach społecznych. Można je podzielić na dwie kategorie: indywidualne - związane z zaburzeniami powstałymi we wczesnej ontogenezie i ogólnym rozwojem jednostki i środowiskowe - związane z funk­cjonowaniem rodziny i szkoły.

W obrębie pierwszej kategorii ważne jest życie płodowe dziecka. Jak wykazują liczne badania, na rozwój płodu mają wpływ zachowania i cho­roby matki w tym okresie. Nie bez znaczenia są także uwarunkowania genetyczne oraz przebieg porodu. Największe trudności wychowawcze pojawiają się w czasie dojrzewania biologicznego i umysłowego.

Budowanie własnej tożsamości przez dziecko w tym okresie jest bar­dzo trudne. Młodzi ludzie przez cały czas stają przed koniecznością doko­nywania różnych wyborów, podejmowania określonych decyzji, których sens nie zawsze jest dla nich jasny i oczywisty. Dlatego też miotają nimi sprzeczne uczucia, emocje i myśli. Szukają własnego miejsca w rodzinie, w szkole i w społeczeństwie oraz własnego systemu wartości.

W kontaktach z rodzicami dzieci marzą o akceptacji w wielu sprawach, docenianiu ich osiągnięć, zaufaniu im, tolerancji dla ich zainteresowań. W rodzinie dziecko szuka oparcia i motywacji do działań, pragnie być kochane i chce być partnerem w rozmowach. Nie chce być przedmiotem,

lecz podmiotem. Prawidłowe funkcjonowanie rodziny może zapobiec w du­żym stopniu trudnościom wychowawczym.

W szkole, w której pracuję, spotykam młodych ludzi rozwiniętych in­telektualnie i fizycznie, zwróconych całą osobowością do świata. Nic dziwnego, że kipią energią. Poszukująca i niecierpliwa młodzież często nie daje się trzymać w ryzach. Trudno ją zdyscyplinować w godzinach lekcyjnych, a jeszcze trudniej w czasie wolnym, gdzie staje się niezro­zumiałym, chaotycznym żywiołem. Młodzież szuka własnego stylu, własnych zdań, własnych autorytetów. Czyje znajduje? Jaka jest w tych poszukiwaniach?

Często zagubiona w świecie dorosłych, zakompleksiona i zamknięta w sobie. Młodzi ludzie generalnie mają bardzo duże problemy z komunika­cją, porozumiewaniem się zarówno z rówieśnikami, jak i z rodzicami oraz nauczycielami. Trudności te wynikają z faktu, że prawie nikt tak napraw­dę z nimi nie rozmawia i nie potrafi ich wysłuchać, pomóc w rozwiązaniu problemów.

Szukają więc środowiska, które je zaakceptuje i wysłucha. Mogą się wtedy pojawić trudności wychowawcze związane ze złą decyzją, z przy­należnością do nieformalnych grup, które rządzą się własnymi zasadami i systemem wartości. Bywa, że wkraczają na drogę przestępstwa.

Sekty są wielkim niebezpieczeństwem, rokrocznie ginie w nich dużo młodych ludzi. Refleksja w rodzinie nad tym, dlaczego tak się stało, przy­chodzi zbyt późno. Tylko znikomy procent młodzieży ponownie odnajdu­je się w kręgu rodzinnym. Trudności wychowania zawsze mają konkretną przyczynę, o czym powinni wiedzieć rodzice i nauczyciele. Rodzina jest podstawową komórką społeczeństwa i na niej spoczywa obowiązek wy­chowania dziecka. Gdyby rodzice więcej czasu poświęcali swoim pocie­chom, a nie obarczali odpowiedzialnością za trud wychowania szkołę -nie byłoby tylu niepożądanych zachowań dzieci.

Rodzina i szkoła nie mogą funkcjonować niezależnie od siebie w proce­sie wychowania. Wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy z konieczności współpracy ze szkołą. Bardzo często się zdarza, że dom i szkoła nie znają się wzajemnie, nie rozumieją potrzeby i konieczności zbliżenia się do sie­bie. Skutki wzajemnej izolacji tych dwóch środowisk prowadzą do zanie­dbań wychowawczych, z reguły dla dziecka szkodliwych. Rodzina i szkoła

mogłyby uniknąć wielu trudnych sytuacji, gdyby było między nimi współ­działanie nastawione na poznanie zachowań dziecka w obydwu środowi­skach. Gdy rodzina i nauczyciele znają warunki jego życia, problemy kolegów - wówczas oddziaływanie wychowawcze jest łatwiejsze.

W wyniku wieloletnich własnych spostrzeżeń i przemyśleń oraz na podsta­wie doświadczeń rodzinnych i pedagogicznych sformułowano następujące wnioski i sugestie pomocne w zapobieganiu trudnościom wychowawczym: Rodzice - realizują swoje powinności macierzyńskie i ojcowskie przez:

• stworzenie dobrej i ciepłej atmosfery rodzinnej,

• okazywanie pozytywnych uczuć; dziecko musi być kochane przez ro­dziców,

• stosowanie właściwych metod wychowawczych,

• ocenianie osiągnięć dziecka i pozytywne motywowanie do dalszej pracy,

• interesowanie się nauką dziecka i utrzymywanie kontaktu ze szkołą,

• stworzenie odpowiednich warunków do nauki i wypoczynku,

• poznanie środowiska rówieśniczego, w którym przebywa dziecko nie tylko na terenie szkoły, ale także poza nią,

• rozmawianie z dzieckiem na interesujące tematy; pomoc w rozwiązy­waniu napotykanych trudności,

• partnerstwo w rozmowach,

• tolerancję dla zainteresowań dziecka. Nauczyciel -jako autorytet osobowy i zawodowy:

• wykazuje się bardzo dobrą znajomością programów nauczania,

• umiejętnie i zrozumiale przekazuje wiedzę,

• stosuje właściwe metody i formy pracy na lekcjach i zajęciach pozalek­cyjnych.

• sprawiedliwie i obiektywnie ocenia,

• budzi i rozwija zainteresowania i uzdolnienia uczniów,

• organizuje stałe spotkania z rodzicami w celu rozbudzania w nich po­czucia współodpowiedzialności za wychowanie dzieci,

• organizuje zajęcia psychoedukacyjne na temat podstawowych reguł współżycia społecznego,

• przejawia miły, ciepły i serdeczny stosunek do uczniów, '• traktuje uczniów podmiotowo,

• pomaga uczniom z rodzin patologicznych.

Dotychczas szkoła koncentrowała się na nauczaniu. Nauczyciela bardziej interesowały sukcesy ucznia (ewentualnie ich brak) niż jego życie i problemy. Szkoła zawsze na piedestale stawia ucznia, który wchłonął najwięcej wiedzy. W zbyt licznych klasach nauczycie! ma jednak utrudnioną możliwość indy­widualnego podejścia do ucznia. Wielu nauczycieli nie ma odpowiednich kwalifikacji pedagogicznych, a np. z powodów finansowych także niewielką możliwość uzupełnienia tych braków. W tej sytuacji współczesna szkoła utra­ciła rolę czynnika odpowiedzialnego za kształtowanie wartości, nie docenia roli wychowawcy. Zaniknął także dialog między szkołą a rodziną.

A jaka jest we współczesnym świecie rodzina, na której spoczywa główny ciężar wychowania? Przede wszystkim jest dysfunkcyjna. Źródła tej dysfunkcyjności są różnorodne. Należą do nich: bezrobocie, alkoholizm, pracoholizm, rozwody, samotni rodzice wychowujący dzieci, niekiedy rodzi­ny powtórne. Młodzi, niedoświadczeni rodzice często są egocentryczni, obarczają dzieci własnymi frustracjami. Bardzo liberalni rodzice pozosta­wiają dzieciom zupełną swobodę, inni przeciwnie - wychowują, stosując agresję i przemoc.

A rodzice pracoholicy? Zapracowani, skoncentrowani na sobie, w po­goni za własną karierą wolą dać dziecku dobra materialne, zamiast uczyć zasad etycznych - w systemie wartości wielu rodziców, bardziej liczy się mieć niż być. W obecnych rodzinach zauważamy także brak emocjonal­nego kontaktu, wzrost konfliktów, następuje dezintegracja form życia ro­dzinnego, brak dbałości o zainteresowania kulturalne.

Problemy wychowawcze wzmagają kino, przemysł muzyczny, telewi­zja. Lansują one nowe autorytety ze świata filmu, muzyki czy sportu, jed­nakże postrzegane jako symbole sukcesu, zamożności, siły, swobodnego, niekiedy hulaszczego trybu życia. Media wkroczyły w nasze życie, pro­pagując swój system wartości: sukces i wolę zwycięstwa za wszelką cenę, agresję, przemoc, zobojętnienie na dobro i zło, konsumpcyjny styl życia. A rodzice dają na to przyzwolenie, pozwalając swoim pociechom np. oglą­dać telewizję bez żadnej kontroli (aż 51% rodziców przyznaje, że z braku wolnego czasu wyręcza się telewizorem niczym elektroniczną niańką -J. Izdebska, „Elektroniczna niańka", „Edukacja i Dialog", 9/1996).

Rodzice, którzy chcą kierować rozwojem swojego dziecka, nie mogą pole­gać na środkach masowego przekazu, muszą kontrolować i selekcjonować programy. Dotyczy to także gier komputerowych (aż 95% gier propaguje agre­sję - M. Braun-Gałkowska, „Gry komputerowe a psychika dziecka", „Eduka­cja i Dialog", 7/1997). Pamiętajmy, że gracz w tym wypadku identyfikuje się z agresorem i im więcej zada bólu i cierpienia, tym bardziej zwiększa swoją szansę na wygraną. Czy jest wielu rodziców, którzy znaj ą muzykę, jakiej słu­chają ich dzieci? A przecież często niesie ona ze sobą treści satanistyczne, destrukcyjne. Niebezpieczeństwo tkwi w tym, że często nastolatek utożsamia się ze swoim idolem, który staje się dla niego autorytetem.

Gdybyśmy tak my - społeczeństwo - przyjrzeli się sobie uważniej, to okazałoby się, że jesteśmy społeczeństwem permisywnym, czyli przyzwa­lającym. Rozpowszechniła się wśród nas pajdokracja, której przejawem jest przecenianie dziecięcych potrzeb z jednoczesnym lekceważeniem wy­mogów społecznych. Czyż nie wielbimy przedstawicieli prestiżowego za­wodu? Kto bardziej nam imponuje: człowiek sukcesu, czy człowiek wspa­niałomyślny, uczciwy i rzetelny?

Niegdyś społeczeństwo funkcjonowało jako rodzic. Dzieci miały oprócz matki i ojca np. sąsiadów, którzy przywoływali je do porządku, korygo­wali niewłaściwe zachowanie. Obecnie taka interwencja jest często źle widziana. W wychowaniu na pewno nie pomaga fakt, że władza, szkoła, telewizja, rodzice, Kościół nie propagują tych samych wzorów wycho­wawczych, a w poczuciu bezradności często obwiniają się wzajemnie. Pod­stawową odpowiedzialność za wychowanie swojego dziecka powinni wziąć na siebie rodzice. Jednak szkoła i inne instytucje muszą ich w tym proce­sie wspomagać. Mamy przecież wspólny cel - wychować dojrzałą mło­dzież i ten cel powinien nas jednoczyć.

Pracując od wielu lat w szkolnictwie podstawowym a później w gimnazjalnym zauważyłam, że już wśród przedszkolaków można wskazać dzie­ci, które preferują agresywne formy komuni­kacji. Ponieważ problem agresji dziecięcej od wielu lat budził moje zainteresowanie, po­stanowiłam zbadać zależność pomiędzy śro­dowiskiem rodzinnym dziecka a rozwojem jego zachowań agresywnych.

Stosunek do dziecka oraz sposób, w jaki rodzice wywiązują się ze swoich obowiązków wobec niego zależy, zdaniem Marii Ziemskiej', od tego, jak ustosunkowują się do faktu rodzicielstwa. Tylko właściwe pełnienie ról rodzicielskich gwarantuje, że rodzice zaspokoją potrzeby swego dziecka, dając mu możliwość wszechstronnego i prawidłowego rozwoju.

Potrzeby - zdaniem Stefana Garczyńskiego — ,,są wyznacznikiem celów, siłą napędo­wą lub hamującą ruchu fizycznego i psychicz­nego"2. Do podstawowych potrzeb psychicz­nych należą: potrzeba życzliwości, ciepła i miłości, potrzeba samourzeczywistnienia, szacunku i wzoru. Ich zaspokojenie umoż­liwia właśnie dobrze pełniona rola macierzyń­ska i ojcowska oraz współdziałanie z dziec­kiem, jego akceptacja jako pełnoprawnego członka rodziny, obdarzanego przez rodziców rozumną swobodą. Gdy jednak rodzice są wobec dziecka ulegli czy nadmiernie dominu­jący, przejawiają wychowawczo niepożądane postawy rodzicielskie. Nadmierne ochranianie dziecka jest efektem uległości i koncentra­cji. Powoduje ono zbyt bliski kontakt rodziców z dzieckiem, skutkiem czego jest ono bierne, zależne, emocjonalnie opóźnione lub przeciw­nie - zuchwałe, zarozumiałe, awanturnicze i egoistyczne. Gdy koncentracji towarzyszy dominacja, wykształca się postawa nadmiernie wymagająca. Skutkiem tego dziecko jest niepe­wne, pobudliwe, lękliwe, nie wierzy we własne możliwości. Dominacja i dystans rodziców powodują odtrącenie dziecka. Sprzyja to roz­wojowi agresywności dziecka, nieposłuszeńst­wa i kłamstwa oraz zahamowaniu rozwoju uczuć wyższych. Może też zaistnieć sytuacja odwrotna, kiedy dziecko zareaguje zastrasze­niem i bezradnością. Negatywną postawę uni­kającą prezentuj ą rodzice zachowujący dystans i uległość wobec dziecka. Ukryte odrzucenie dziecka powoduje takie jego reakcje, jak: niezdolność do nawiązywania trwałych więzi emocjonalnych, zmienność, brak obiektywiz­mu. Dzieci te są niezdolne do wytrwałości, nieufne, konfliktowe, czasem wykazują lżejsze objawy wykolejenia. Można stwierdzić, że nadmierne ochranianie i nadmierne wymaga­nia rodziców to potencjalne źródło nerwic dziecka, a jego odtrącenie może prowadzić do zaburzeń rozwoju.

Do czynników zaburzających prawidłowy rozwój dziecięcej osobowości należą nic tylko negatywne postawy rodzicielskie, ale niewłaś­ciwe współżycie członków rodziny. Brak wza­jemnego szacunku i równowagi wewnętrznej prowadzi do lekceważenia potrzeb psychicz­nych dzieci. Od środowiska rodzinnego zale­ży, czy rozwiną się u dziecka zachowania pro-czy antyspołeczne, czy rozwinie się u niego agresywny sposób reagowania.

Agresja jest definiowana w wielu publikac­jach. Wspólną częścią tych definicji jest naj­częściej element umyślności, intencjonalność działania. Według A. Bandury i R. Waltersa „Agresja interpersonalna to czynności podej­mowane i realizowane przez podmiot wobec innych ludzi, tak zorganizowane, że ich na­stępstwem jest szkoda, utrata cennych społe­cznie wartości, cierpienie i ból"3.

Biorąc pod uwagę formę i funkcję agresji wyróżniamy kilka jej typów: werbalną (kiero­waną! niekierowaną), fizyczną (bezpośrednią b z przeniesieniem), instrumentalną i wrogą.

Niewielu autorów zajmuje się niewerbalnymi formami agresji, które jednocześnie nie są agresją fizyczną. Na ten rodzaj agresji zwraca uwagę m.in. Anna Kozłowska. Podkreśla, że przedrzeźnianie, robienie min i wykonywanie gestów mających na celu zranienie innej osoby dominują u dzieci w wieku przedszkol­nym, a jednocześnie są lekceważone przez dorosłych. Może to być związane z faktem, że pierwszy rok życia jest okresem, w którym dzieci porozumiewają się z otoczeniem właś­nie za pomocą min i gestów, co wyczula je w sposób szczególny na ich odbiór i inter­pretację. Z tego też powodu dorośli często mylnie interpretują zachowanie dzieci i bywa­ją niesprawiedliwymi arbitrami w ich sporze. W klasyfikacji zachowań agresywnych Anna Kozłowska wyróżnia agresję naśladowczą, będącą wynikiem modelowania zachowań agresywnych zgodnie z określonym wzorem.

Dzieci stają się agresywne wówczas, gdy w swej działalności napotykają wiele zakazów i ograniczeń skutkiem, czego ich potrzeba aktywności ruchowej i poznawczej nie zostaje zaspokojona. Szczególnie agresywne są dzieci mające brutalnych i agresywnych rodziców, dzieci karane biciem, poszturchiwane i ob­rzucane wyzwiskami. Takie postępowanie ro­dziców wywołuje u dziecka reakcje złości, buntu, protestu oraz chęć odwetu, a jednocześ­nie dostarcza wzorów agresywnego zachowa­nia. Z jeszcze innym mechanizmem kształ­towania się postaw agresywnych spotykamy się u dzieci, którym wydaje się, że utraciły miłość rodziców. Poczucie porzucenia niwe­czy poczucie bezpieczeństwa, rodzi lęk, będą­cy źródłem agresji. Lęk jest uczuciem bardzo przykrym i dziecko, choć na chwilę chce się od niego uwolnić. Swoim zachowaniem pragnie zwrócić na siebie uwagę rodziców. W rodzi­nach dzieci agresywnych stwierdzono rów­nież powszechne występowanie wzoru inter­akcji nazwanego przez Geralda Patersona procesem zniewalania rodzinnego. Agresja jest tam stosowana zarówno przez rodziców, jak i dzieci w celu wzajemnego kontrolowania się i osiągania własnych celów. Proces ten jest traktowany jako zniewalanie, ponieważ człon­kowie rodziny osiągają swoje cele dzięki

groźbom, rozkazom i innym zachowaniom wymuszającym.

Tak, więc agresja może być reakcją na uczuciowe odtrącenie i nadmierne wymagania rodziców. Przejmowanie zachowań agresyw­nych najczęściej ma jednak miejsce wówczas, gdy rodzice dostarczaj ą dzieciom wzorów takiego postępowania.

W badaniach własnych, poświęconych za­chowaniom agresywnym dzieci sześciolet­nich, skupiłam uwagę na trzech problemach:

• współzależności pomiędzy nasileniem niepożądanych postaw rodzicielskich a roz­wojem zachowań agresywnych u dzieci sześ­cioletnich;

* wpływie poczucia braku bezpieczeń­stwa i miłości na nasilenie agresji;

• zjawisku modelowania agresywnych' zachowań rodziców w badanej grupie dzieci.

Podstawą badania dzieci sześcioletnich by­ła ich obserwacja. Jej celem było określenie zachowania dzieci wobec rówieśników i doro­słych, a co za tym idzie - wyłonienie dzieci wykazujących:

* zachowania lękowe (trudności w kon­taktach, obawa przed rozstaniem z matką, obawa przed nowymi zadaniami), • zachowania agresywne. Do zbadania postaw rodzicielskich wyko­rzystałam kwestionariusz autorstwa Marii Zie­mskiej. Celem tego badania było wyłonienie grupy rodziców, u których występowało nasile­nie niepożądanych wychowawczo postaw: gó­rowania, bezradności, koncentracji i dystansu. Połączenie obserwowanego zachowania dziec­ka z postawą rodziców miało na celu określenie istniejących zależności pomiędzy rodzajem postawy a zachowaniem agresywnym dziecka.

Ta część badań nie była trudna do prze­prowadzenia. Dłuższego poszukiwania wy­magał natomiast wybór metod do zbadania takich delikatnych kwestii, jak samopoczucie dziecka w rodzinie czy preferowane przez rodziców formy reagowania i dyscyplinowa­nia dziecka. Dziecko raczej czuje niż wie, czy ma zapewnione poczucie bezpieczeństwa i miłości w rodzinie. Tak, więc najskuteczniej­sza wydała mi się metoda projekcyjna. Był to rysunek dziecka. Poprosiłam każde dziecko, by narysowało swoją wymarzoną rodzinę, czyli taką, w której czułoby się kochane, bezpieczne i szczęśliwe. Założyłam, że dzieci czujące się w swoich rodzinach kochane i bezpieczne, narysuj ą własne rodziny. Wszel­kie inne odczucia dziecka mogą znaleźć od­bicie w zmienionej strukturze rodziny.

Ustalenie, czy rodzice przejawiają wobec swych dzieci zachowania agresywne, było dla mnie największym wyzwaniem. Zależało mi na uzyskaniu informacji prawdziwych, a pyta­nie wprost nie dawało takiej gwarancji. Pytanie zaś dziecka nie jest możliwe ze względów psychologicznych. Stworzyłam więc pewien rodzaj metody projekcyjnej, pozwalający na uzyskanie w sposób zabawowy prawdziwych informacji na interesujący mnie temat. Według klasyfikacji Porota należy ona do technik wizualnych, gdyż ma charakter niedokończo­nego obrazu, na którym dziecko układa i nakle­ja własną wersję historii małego niedźwiadka. Kładłam przed dzieckiem kartkę, na środku której widniała postać małego, wystraszonego misia. Nad kartką ułożyłam postaci niedźwie­dzich rodziców, każdą w trzech wariantach:

- rodzica łagodnego - tłumaczącego, na­pominającego,

-  rodzica groźnego — krzyczącego, .

- rodzica groźnego — stosującego kary fizyczne.

Dziecko miało określić, jak zareagują rodzice małego niedźwiadka na fakt, że ich dziecko było niegrzeczne. Badanie okazało się dla dzieci bardzo atrakcyjne. Po drugie - metoda ta jest prosta. Po trzecie - nie ma znaczenia poziom sprawności manualnej dziecka. Najważniejsze jest to, że dziecko, nie znając celu badania, nieświadomie przekazuje informacje o prefero­wanych formach dyscyplinowania stosowanych przez rodziców oraz określa, czy postrzega rodziców jako osoby groźne czy łagodne. Celem tego badania było ustalenie, w jakim stopniu zachowania agresywne rodziców modelują zachowania poszczególnych grup dzieci.

Badaniami objęłam 51 dzieci, głównie z rodzin pełnych (90%), co jest faktem istotnym ze względu na charakter prowadzonych badań.

Zauważyłam, iż najwyższe nasilenie góro­wania, bezradności i koncentracji wykazują rodzice dzieci agresywnych. Sprzeczny z teoretycznymi założeniami wydaje się najniższy wskaźnik postawy dystansu w tej grupie rodzi­ców. Założyć można, że postawa górowania, będąca punktem wyjścia do rozwoju postawy dystansu, a charakteryzująca najczęściej ro­dziców dzieci agresywnych, może wraz z ros­nącym wiekiem dziecka przekształcić się w dystans uczuciowy wobec niego. Góro­wanie zaś wobec małych dzieci może przyno­sić takie same konsekwencje w postaci agre­sywnych reakcji jak dystans uczuciowy wobec starszych.

Badanie wykazało również istnienie związ­ku pomiędzy agresją rodziców a takimi samy­mi zachowaniami ich dzieci. Przytłaczająca większość ojców agresywnych i równie ogrom­na liczba agresywnych matek to niekwestiono­wana przyczyna agresywności dzieci, powiela­ny przez nie model agresywnych interakcji. Także w grupie dzieci lękowych bardzo liczne miały agresywnych rodziców. Wyraźnie wię­cej było matek budzących lęk u swoich dzieci, co hipotetycznie przy mniejszej agresywno­ści ojców, mogło być przyczyną wykształcenia nie agresji, lecz lęku. Dziecko jest, bowiem silniej związane z matką i jej agresja niweczy poczucie jego bezpieczeństwa silniej niż agre­sywność ojca. Moje badania nie ujmowały wpływu agresji matek na rozwój określonych zachowań, wobec czego są to tylko założenia zachęcające do dalszych dociekań.

Bardzo duży odsetek dzieci agresywnych nie czuje się w swych rodzinach bezpiecznie, gdyż zadeklarowało chęć wprowadzenia w nich zmian w celu zaspokojenia potrzeby bezpieczeństwa i miłości. Najmniej zmian pragną dzieci lękowe. Prawdopodobnie jest to obawa przed nową, nieznaną sytuacją, która nie pozwoliła im na próbę wymyślenia „poprawio­nego" obrazu rodziny, choć te, w których wzrastają nie funkcjonują w pełni prawidłowo.

Z badań wynika, że wśród agresywnych rodziców najwięcej jest takich, którzy jedno­cześnie wykazują wysokie nasilenie koncent­racji na dziecku, a różnią się w zakresie górowania i bezradności wobec niego. Po­czynione ustalenia prowadzą do następują­cych wniosków:

- rodzice dzieci agresywnych wykazują wysoki stopień nasilenia koncentracji na dzie­cku; wykazują także największe nasilenie postawy górowania, która może się rozwinąć w dystans uczuciowy;

— istnieje związek pomiędzy postawami rodzicielskimi a zachowaniem agresywnym dzieci; zdaniem psychologów agresja u dzieci rozwija się wskutek nasilenia koncentracji i dystansu uczuciowego rodziców, a takie zjawisko ma miejsce w badanych rodzinach dzieci agresywnych;

— rodzice dzieci agresywnych to osoby groźne w ich oczach, preferujące w kontak­tach z dziećmi zachowania agresywne;

— agresję dzieci wywołuje jednoczesne nasilenie u matki i ojca negatywnych postaw rodzicielskich;

- brak subiektywnego poczucia bezpie­czeństwa i akceptacji w rodzinie powoduje u dziecka rozwój zachowań agresywnych.

Wyniki badań wykazały, że od rodziców w ogromnym stopniu zależy, jak ukształtuje się osobowość ich dziecka. Jeśli wykazują nasilenie niepożądanych wychowawczo postaw, mogą doprowadzić do zachwiania bardzo labilnej jeszcze równowagi psychicznej, a w konsekwen­cji do zaburzeń emocjonalnych u dziecka. Istnieje też związek pomiędzy brakiem u dziecka poczu­cia bezpieczeństwa i miłości w rodzinie a poja­wieniem się u niego agresji. Prawie połowa dzieci agresywnych „zmieniła" w czasie badań projek­cyjnych strukturę swojej rodziny. Nie jest, więc ona dla nich miejscem, gdzie czują się bezpieczne i potrzebne. Agresja dzieci może być mechaniz­mem obronnym, próbą zmuszania rodziców do zwrócenia ich uwagi. Przeważająca większość rodziców dzieci agresywnych to osoby preferują­ce krzyk lub kary fizyczne, agresję w wychowa­niu. Ponad połowa badanych ojców i prawie połowa matek to osoby dyscyplinujące dzieci za pomocą krzyku i kar fizycznych.

Co może być powodem, że tak wielu badanych rodziców krzywdzi swoje dzieci? Być może zbyt mała jest ich wiedza o znacze­niu własnej postawy oraz przykładu w kształ­towaniu osobowości dziecka. Intuicja w wy­chowaniu to za mało, by w dzisiejszych czasach uchronić dzieci przed zachwianiem ich równowagi psychicznej. Rodzice często nie poświęcają dzieciom dostatecznej ilości czasu, gdyż są zajęci zaspokajaniem potrzeb bytowych. Problemy szarej codzienności przesłaniają inne wartości i potrzeby. Odpor­ność psychiczna dorosłych na skutek stresów jest zapewne obniżona, dlatego szybko się irytują, a swe poirytowanie wyładowują na dzieciach. Nie szukają relaksu w kontaktach

z dziećmi, lecz najczęściej przed telewizorem. Wszelkie konflikty chcą rozwiązać szybko i skutecznie za pomocą kar fizycznych czy zastraszenia dzieci. O tym, że są to korzyści pozorne, nie wiedzą lub nie chcą pamiętać.

Agresja wśród dzieci to zjawisko przeraża­jące swym zasięgiem. Rodzi się ona bardzo wcześnie, a jej źródeł szukać należy w okresie wczesnego dzieciństwa, kiedy to niewłaściwe oddziaływania wychowawcze rodziców rozpo­częły proces degradacji osobowości dziecka. Dowodem są nie tylko badania populacji nieletnich przestępców, w rodzinach których bardzo często istniały niewłaściwe relacje, lecz i obserwacja otaczającej nas rzeczywistości. Rozwiązania istniejącego problemu szukać należy w instytucjach pomagających dzieciom z zaburzoną osobowością, lecz przede wszyst­kim w pedagogizacji rodziców i to głównie młodych. Wydaje się też, że młodzież ze szkół ponadpodstawowych powinna posiąść elemen­tarną wiedzę nie tylko o rozwoju biologicznym człowieka, lecz także o rozwoju psychicznym.

 

 

Literatura pomocnicza:

 

1.      F. Adamski: ,,Wychowanie w rodzinie chrześcijańskiej”. Kraków 1984.

2.      A. Kozłowska: ,,Jak pomagać dziecku z zaburzeniami życia uczuciowego”. Warszawa 1996.

3.      B. Szczupał: ,,Rodzina kształtuje osobowość dziecka”. ,,Edukacja i Dialog”. 2000 nr 2.

4.      M. Ziemska: ,,Rodzina i dziecko”. Warszawa 1980.

 

 

Opracowała:

mgr Jolanta Andruszko